Szukaj

Muffiny jabłkowe z otrębami

Pamiętacie jak wspomniałam w pierwszym poście, że kiedyś miałam bloga kulinarnego? Dokładnie rzecz biorąc był to blog ze słodkościami, na którym publikowałam przepisy na ciasta, ciasteczka, desery i... muffiny. I tak po latach przerwy czas na reaktywację! Stwierdziłam, że warto odświeżyć stare przepisy, które zaginęły razem z zamknięciem bloga, a które wciąż posiadam w moim kuchennym zeszycie.



Przepis na jabłkowe muffiny powstał jeszcze za czasów liceum, a te ze zdjęcia powstały pewnego ciepłego dnia, kiedy wybierałam się na plenerową imprezę u Uli, koleżanki z klasy licealnej, zanim ta jeszcze wyjechała daleko za ocean. Niesamowite jest to, jak jeden przepis i jedno zdjęcie potrafi odświeżyć nam stare wspomnienia na tyle, że mamy wrażenie jakby to wszystko zdarzyło się wczoraj.


Pamiętam ciepłe słońce na skórze, śmiechy koleżanek, zapach ogniska, babcię Uli, a później zachodzące słońce i komary. Tak jakbym ponownie znalazła się na wsi pod Białymstokiem i miała znowu naście lat. I dopiero teraz, kiedy zmuszona jestem pozostać w domu w obliczu pandemii, tak bardzo doceniam tamte małe, miłe chwile w gronie znajomych...



Wspominając dalej zostawiam Wam przepis i mam nadzieję, że przygotowanie tych muffin choć trochę umili Wam obecne chwile :)


Składniki (na ok. 12 muffinek):


  • 1 i 1/2 szkl. mąki 

  • 1/2 szkl. otrębów

  • 3/4 szkl. cukru

  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

  • 2 łyżeczki cynamonu

  • 1/2 szkl. jogurtu

  • 1/2 szkl. oleju

  • 1 jajko

  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

  • 2 łyżki mleka

  • 4 jabłka 


Piekarnik nagrzewamy do 180 st.C. W międzyczasie do miski wsypujemy mąkę, otręby, cukier, proszek do pieczenia i cynamon. Mieszamy. W drugiej misce miksujemy resztę składników (oprócz jabłek). Do suchych składników dodajemy mokre i mieszamy, aż dokładnie się połączą. Jabłka myjemy, obieramy ze skórki i wykrawamy gniazda. Kroimy w grubą kostkę i dodajemy do masy otrębowej. Ciasto przekładamy do papilotek i pieczemy około 25 minut, do tzw. "suchego patyczka". Gotowe muffiny studzimy na kratce. Opcjonalnie dla większej słodyczy można je oprószyć cukrem pudrem, ale gwarantuję, że same w sobie są wystarczająco dobre.


Smacznego!


Dajcie proszę znać w komentarzu, czy macie jakieś danie/przepis, na myśl którego przypominacie sobie jakiś szczęśliwy moment w Waszym życiu. Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi. :)

Copyright © 2020 All Rights Reserved : dominikazajczuk.com