Szukaj

Zmiany są dobre!

Na blogu od pewnego czasu zrobił się przestój, ale wbrew pozorom nie jest to spowodowane lenistwem, a ogromnymi zmianami, które zadziały się w moim życiu na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy (i nie, nie mówię tu o pandemii). Częściowo na pewno Wam opowiem, co takiego się zmieniło, ale bardziej chciałabym się skupić na moich przemyśleniach związanych z przerażeniem i niewiadomą, które zawsze się pojawiają na myśl o zmianach.


Nie wiem czy wiecie, ale szukając w słowniku synonimu do słowa "zmiana" można znaleźć takie frazy jak polepszenie, transformacja czy ulepszenie. Są to słowa, które można stosować zamiennie, w zależności od kontekstu, ale warto zauważyć, że każde zwiastuje coś pozytywnego. Dlaczego więc mamy takie obawy przed nowymi wyzwaniami w swoi życiu? Niewątpliwie jest to spowodowane lękiem przed nieznanym, co jest w pewien sposób zrozumiałe, jednak z drugiej strony zmiany po prostu rzadko kojarzą nam się z czymś dobrym i szczęśliwym. Jako naród marudzący, tym bardziej wszelkie przeinaczanie idealnie zaplanowanej przez nas rzeczywistości jest nie na rękę. Nigdy nie zapomnę jak jako mała dziewczynka miałam w planach wyjazd do Warszawy zaraz po skończeniu liceum i tak bardzo o tym marzyłam, że zaplanowałam każdy etap i krok w swoim życiu, który miał mnie do tego doprowadzić. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy w połowie września, mając "zabookowane" już mieszkanie w stolicy i wstępnie ustaloną pracę okazało się, że nie mam po co jechać do Warszawy, gdyż mój kierunek się nie otworzy... dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku akademickiego! Kto by przewidział, że los będzie taki przekorny i sprawi mi takiego psikusa.


Na tamten moment byłam pewna, że mój świat się wali, wszystkie moje plany i marzenia legły w gruzach. Pamiętam jak dziś, że po telefonie z dziekanatu po prostu się popłakałam. W tamtym momencie czułam się tak bardzo zła i bezsilna, bez perspektyw i planu awaryjnego. "Wszystko co sobie wymarzyłam miało się przecież spełnić" - tak wtedy myślałam, stawiając tak naprawdę wszystko na jedną kartę.


Tamta sytuacja wiele mnie nauczyła i od września 2016 roku przestałam planować swoje życie na kilka lat do przodu. Ba! Obecnie planuje rzeczy raczej z tygodnia na tydzień, góra dwa, chociaż jest to bardziej spowodowane moją nieprzewidywalną pracą. ;) Było to jednak doświadczenie, które całkowicie zmieniło mój tok myślenia.



"Nic nie dzieje się bez przyczyny!"

To moje motto, według którego między innymi żyję. Prawda jest taka, że gdyby nie tamto zdarzenie, nie byłoby mnie teraz w tym miejscu. Gdybym o tym wiedziała we wrześniu 2016, wcale bym nie płakała. Gdybym wtedy nie zaplanowała wszystkiego tak skrupulatnie - również nie czułabym się tak bezsilnie.


Podobną sytuację, kiedy mój świat zmienił się z dnia na dzień przeżyłam pod koniec kwietnia 2020, kiedy dostałam informację, że zostaję zwolniona z pracy (o szczegółach też może kiedyś napiszę, ale to dobry temat na oddzielnego posta)... Ta sytuacja nie wzbudziła we mnie żadnego przerażenia, żadnego lęku czy strachu. Podążając za moim życiowym mottem po prostu uznałam, że zaczynam nowy etap w życiu i tak po prostu musi być. Może nawet byłam trochę zbyt spokojna, bo jak teraz o tym myślę znajdywałam się w beznadziejnej sytuacji xd Bezrobotna, bez większych oszczędności, bez planu awaryjnego i żyjąca w czasie pandemii, gdzie łatwiej stracić pracę niż pozyskać nową. Los miał jednak na mnie plan i mimo, że sytuacja w tamtej chwili była patowa wiedziałam, że będzie lepiej. Już kiedyś chyba o tym pisałam, ale uważam, że życie jest jak sinusoida - raz jesteśmy na górze, raz na dole. Tak też było i tym razem. Bezrobotna byłam całe 3 dni, a po tym czasie dostałam propozycje pracy na pełen etat, na lepszych warunkach i na stanowisku wyższym niż byłam zatrudniona wcześniej. Dodatkowo, w międzyczasie złapałam jeszcze projekt, który pozwolił mi przypomnieć, czemu lubię pracę w branży filmowej i czemu dalej chcę to robić (chyba nie pisałam o tym na blogu, ale na początku roku miałam spory kryzys i myślałam nawet o przebranżowieniu się). Niewątpliwie, za całym tym sukcesem stoją również ludzie, którzy pojawili się na mojej drodze i którzy wypowiadali się o mnie w superlatywach "na mieście". Z tego miejsca chciałabym wszystkim tym osobom serdecznie podziękować! <3 Wiadomo, że jak usiądziemy na kanapie i będziemy po prostu czekać to nic się nie zmieni. Musimy działać i cały czas pracować na swoją przyszłość. Trzeba to robić jednak bez lęku gdy nadchodzi czas na zmiany, bo zawsze to będą zmiany korzystne. Nawet, jeżeli ani za pierwszym razem, ani za drugim nie uznamy, że te zmiany są dobre - dajmy sobie czas! Z perspektywy czasu zawsze okazuje się, że tak po prostu musiało być i teraz jest dobrze! Z taką pozytywną myślą Was zostawiam! Dobrego tygodnia! :)


Copyright © 2020 All Rights Reserved : dominikazajczuk.com